Archiwum

Tag Archives: sport

Jak zamontować chip na rowerze? Na to pytanie szukałem odpowiedzi w internecie przed swoim startem w opisywanym wcześniej wyścigu szosowym. Niby wszystko zostało jasno wytłumaczone, gdy odbierałem zestaw startowy dzień przed wyścigiem, ale wątpliwości jakieś były. Ostatecznie okazało się, że wszystko zrobiłem jak należy i nie musiałem niczego poprawiać. Widziałem różnego rodzaju chipy rowerowe, ale z tym spotkałem się po raz pierwszy więc pewnie stąd moje obawy. W celu zilustrowania sposobu montażu chipu oraz numerów startowych wykonałem kilka zdjęć.

numer startowy na koszulceZ tyłu, na kieszonkach koszulki rowerowej przyczepiłem otrzymane dwa numery startowe. Nie były to sztywne numery zakładane na kierownicę roweru z przodu jak w wyścigach górskich.

chip na widelec roweruTak wyglądał chip, który należało przyczepić do widelca roweru. Przez te cztery otwory przeciąga się plastikowe paski zaciskowe.

chip rowerowy w środkuTak wygląda chip rowerowy w środku. Taka konstrukcja powoduje, że sam chip nie styka się z widelcem. Gdyby się stykał to odczyt mógłby być niepoprawny.

jak zamontować chip na rowerzeTak wygląda zamontowany chip na widelcu.

rower szosowy z zamontowanym chipemA to mój stary, wysłużony rower, na którym startowałem.

Blog rowerzysty z Białegostoku, czyli ten blog. Staram się różnie tytułować wpisy ponieważ nie chcę, aby większość z nich wyglądała w ten sposób: „trening rowerowy dnia tego i tego”. A dziś właśnie napiszę o treningu wczorajszym. Między poprzednim wpisem a tym były jakieś krótsze przejażdżki, dziś, czyli w niedzielę, również. Jednakże właśnie wczorajsza, sobotnia jazda na szosówce jest godna odnotowania. Jechałem trasą Białystok – Supraśl – Białystok. Z Białegostoku wyruszyłem ulicą Baranowicką, dalej ciągle prosto przez Zaścianki, Grabówkę, szosą 65, aż do skrętu w lewo na Krasny Las. Szosa ta prowadzi przez las, ma odnowioną nawierzchnię, dużo podjazdów i zjazdów oraz zakaz jazdy pojazdów oprócz ALP. Dojechałem nią do ulicy Józefa Piłsudskiego w Supraślu, następnie w lewo Białostocką w kierunku Białegostoku po ścieżce rowerowej. Pierwszy raz jechałem tą trasą w tę stronę, bo zwykle jadę odwrotnie, czyli najpierw Białystok, Supraśl, potem Krasny Las, Grabówka. Minusem trasy jest konieczność jazdy szosą nr 65 – Tiry i kierowcy, którzy lubią mijać rowerzystów na centymetry.

Statystyka jazdy:

Prędkość średnia: 29,1 km/h; maksymalna: 56,2 km/h; dystans: 34 km; czas jazdy: godzina z hakiem. Nie jechałem w trupa, bo temperatura wynosiła 29 – 30 stopni Celsjusza, a miałem tylko jeden bidon wody. Na tej trasie można spokojnie wykręcić powyżej 30 km/h, jadąc zarówno w tę jak i w drugą stronę. Mi w tym sezonie na razie się to nie udało.

Z kronikarskiego obowiązku i dla własnej wiedzy i późniejszych porównań oraz wyciągania wniosków publikuję statystyki treningu na szosówce jaki przeprowadziłem wczoraj, czyli w niedzielę. Tym razem wybrałem trasę z mniejszą ilością ścieżek rowerowych. Głównie jechałem więc po szosie, wiatr był dość mocny, głównie boczny, na niektórych odcinkach udało się załapać wiatr w plecy, gdzie indziej wiało w twarz.

Prędkość średnia do rozjazdu: 28,6 km/h (rozjazd był bardzo długi, gdyż zmęczyłem się szybką jazdą, więc prędkość ostatecznie spadła do 25,6 km/h).

Dystans: 30 km; Czas jazdy: 1:16; Maksymalna prędkość: 49,4 km/h

Był to dopiero trzeci trening w krótkim odstępie czasu. Jest jeszcze dużo do poprawy. Na razie odpuszczam utrzymywanie stałej prędkości na lekkich podjazdach i np. jadę około 31 km/h na prostej, a gdy zaczyna się wzniesienie ja zamiast mocniej nacisnąć na pedały to zwalniam do około 25 km/h. W takich momentach odczuwam jeszcze spory ból w udach i moja psychika na razie po prostu nie jest w stanie sobie z nim poradzić. Unikanie bólu jest zakodowane w naszych genach. Wiem, że w miarę zaawansowania treningów powinienem trochę lepiej zwalczać ból, doświadczyłem tego w poprzednim sezonie. Czas pokaże co z tego wyjdzie. W tym momencie pobicie średniej 32 km/h przez godzinę jazdy jest daleko poza moim zasięgiem.

Dziś też zapowiada się dobra pogoda, a wtedy zawsze trudno jest mi powstrzymać się przed wyjściem na rower. Chociaż wiem, że powinienem sobie zrobić czasem dzień czy dwa przerwy. Z drugiej strony, nie robię jeszcze takich kilometraży, aby musieć się regenerować dłużej niż 24 godziny.

Do zdrowia powróciłem już około 2 tygodnie temu. Do tej pory, w tym roku, zaliczyłem tylko kilka treningów na rowerze górskim. Pierwszy wyjazd rowerem szosowym obnażył więc moją słabość i utratę oddechu przy większych prędkościach. Jeździłem po szosie, jak również po miejskich ścieżkach, wiatr nie był mocny, ale przeszkadzał. Zatrzymywałem się wielokrotnie na światłach więc trzeba to brać pod uwagę analizując osiągnięte przeze mnie wyniki.

Pierwszy trening szosowy miał miejsce 2 dni temu. Oto wyniki:

prędkość średnia: 25,8 km/h

prędkość maksymalna: 50,2 km/h (zjazd z górki)

dystans: 27 km

czas jazdy: godzina i kilka minut

Tę średnią prędkość pokazywał licznik, gdy wstawiałem rower do garażu, a tuż przed końcem treningu zwykle robię rozjazd, czyli jadę wolno ostatnie 2, 3 kilometry. Przed rozjazdem prędkość wynosiła pewnie około 26,5 km/h.

Po jeździe byłem wykończony. Formy nie zbuduje się z dnia na dzień, a zawodowcy budują ją latami.

trening na szosówcePięknie nam się wiosna zaczęła. Pogoda jest jak na razie wyśmienita. Trochę ostatnio mocno wiało, a ja żałowałem, że właśnie tego dnia nie mogłem wyjść na rower. Zaraziłem ostatnio grypą czy jakąś wirusówką i nie mogę uskuteczniać treningu na szosówce pewnie przez jakieś dwa tygodnie. Jestem niepocieszony.

Chciałbym wyznaczyć sobie jakieś sportowe, rowerowe cele na ten rok więc mam teraz trochę czasu, aby o tym pomyśleć. Najistotniejsze w moim przypadku wydaje się zwiększenie masy mięśniowej, bo ciągle brakuje mi 5 kilogramów do normalnej wagi przy moim wzroście. Docelowo chciałbym dorzucić jednak jakieś 7, 8 kilogramów, tak aby ważyć te 80 kg. Wiem, że są zawodowi kolarze ważący 72 kilo przy około 190 wzrostu, ale ja czuję się pewniej, gdy mam te kilka kg więcej.

Niestety, jazda na rowerze nie sprzyja budowaniu masy więc nie mam pojęcia jak mi to wyjdzie. Na razie trening na szosówce odkładam, dopóki nie powrócę do zdrowia.

Chyba założę tu zakładkę: moje cele, aby łatwiej było mi notować swoje postępy. Gdy bowiem nie stawiam sobie celów i terminów, kiedy te cele osiągnę, to tak jakbym w ogóle tych celów nie miał.

Kilka słów o tym jak zacząć biegać.

Moje bieganie zacząłem w ten sposób, że wymyśliłem, że wezmę udział w warszawskim Biegu Niepodległości na 10 km. To było 3, 4 lata temu. Zacząłem przygotowywać się jakieś 2 miesiące przed startem i to wystarczyło, aby pobiec w miarę przyzwoicie. Na początku nie było łatwo, bo musiałem robić przerwy zmieniając bieg na szybki chód. Nie ma w tym nic złego, to normalne na początku. Później, ku swojemu zdumieniu, odkryłem, że gdy biegnę i mam już ochotę się zatrzymać to jestem w stanie zmusić się, by tego nie robić wcale. Po prostu trzeba przyjąć odpowiednie tempo. Jeśli biegniesz i czujesz, że musisz przejść do chodu to zmniejszasz jeszcze bardziej tempo biegu. I wtedy odkrywasz, że przebiegłeś 5 km bez spacerowania. Nie wiem po ilu treningach Tobie uda się tak biegać, ale jeśli masz szczupłą sylwetkę to powinno być dobrze.

Jeśli chodzi o bieganie to nawet lepiej jest nie mieszkać w centrum miasta, tylko gdzieś dalej, gdzie można zahaczyć o jakąś drogę polną czy prowadzącą przez las. Z drugiej strony trzeba jednak bardziej uważać na nierówności terenu niż biegając po mieście.

Na początek przeplatanie biegu chodem może być niezbędne. Lepiej na początku się nie przeforsować. Przed i po biegu warto też robić krótkie rozciąganie. Coś w stylu ćwiczeń jakie robiło się na wuefie w szkole. Np. siedzi się na podłodze i wykonuje skłony tułowia do nóg (to ćwiczenie, gdzie sięga się dłońmi do stóp) lub na stojąco, gdzie jedną nogę podciągasz jak najbliżej pośladka (w zasadzie to dotykasz go stopą, przytrzymując ją ręką i lekko dociskając, czując w tym momencie napięcie mięśni przednich uda) i tak na zmianę kilka razy. Przysiadów przed bieganiem się nie robi.
Strój do biegania to można dobrać wedle upodobania, ale buty lepiej kupić specjalne z tzw. amortyzacją, dostępne w sklepach sportowych. Wyglądają jak normalne adidasy, ale mają inną podeszwę. Jak założysz je w sklepie i poskoczysz to czuć różnicę, bardziej miękko się ląduje, co znacznie odciąża stawy kolanowe.

Gdy ludzie mnie pytają jak biegać żeby schudnąć to odpowiadam: trzeba biegać dużo, długo, ale niekoniecznie szybko. Cały pomysł odchudzania się poprzez bieganie polega na regularnym treningu.
Co się dzieje, gdy biegasz przez dłuższy czas? Twoje ciało zyskuje kondycję oraz naturalnie się wyszczupla. Popatrz na zawodowych biegaczy, takich którzy pokonują dłuższe trasy na olimpiadach. Jak wyglądają? Niektórzy jak szkielety. Do takiego wyglądu oczywiście nie musisz dążyć i raczej tego nie osiągniesz. To, do czego należy zmierzać to stopniowe zbijanie zbędnych kilogramów.
Podczas treningu musisz stopniowo pokonywać szczeble zaawansowania, czyli zwiększać objętość ćwiczeń powoli. Pozwoli to na uniknięcie nadwyrężenia mięśni czy stawów. Opisywałem już tutaj w jaki sposób nabawiłem się bólu kolana po bieganiu więc dlatego radzę uważać i nie przesadzać.

Jogging jest świetnym sportem czy sposobem na spędzanie wolnego czasu, stawiam go na drugim miejscu, zaraz po jeździe na rowerze.

Jeśli ktoś nie jest w stanie biegać to może, równie dobrze, uprawiać energiczne spacery, czyli trucht szybkim krokiem. W ten sposób da się też naprawdę mocno zmęczyć, a co za tym idzie, spalić zbędne kalorie oraz tłuszcz. Aby odciążyć kolana można korzystać z kijków stosowanych przy tzw. „nordic walking”. Często widać na ulicach starsze, ale nie tylko, osoby maszerujące z takimi właśnie kijkami.

Ja, jak na razie nie muszę chudnąć, bo nie mam z czego. Dużo jest jednak osób, które interesuje sposób na chudnięcie poprzez trening biegowy. Cała rozpiska sposobu w jaki trzeba uprawiać jogging, aby zrzucać zbędne kilogramy znajdziesz w jednym z linków umieszczonych na panelu bocznym tego bloga. Powodzenia.