Ból kolana po bieganiu

Dwa, trzy lata temu postanowiłem wystartować w warszawskim Biegu Niepodległości odbywającym się corocznie 11 listopada. Jako że wtedy w ogóle nie biegałem, a jedynie jeździłem bardzo sporadycznie na szosówce to musiałem trochę potrenować.

Przygotowania rozpocząłem pd koniec września, tak więc do startu miałem około 1,5 miesiąca czasu. Biegałem wyłącznie wieczorami, bo dnie spędzałem na uczelni. Na początku po 2 – 4 kilometry biegnąc jeden kilometr w około 5 minut. Pod koniec pażdziernika spróbowałem dystansu 7 – 9 kilometrowego i okazało się, że również spokojnie przebiegam kilometr na 5 minut na takim dystansie.

Rozpocząłem więc mocniejsze treningi, aby zmniejszyć czas przebiegnięcia kilometra do 4,5 minuty. Ten cel również został osiągnięty. Sprawdziłem się też w krótkim biegu na jeden kilometr i wyszło mi, o ile dobrze pamiętam, coś około 3:20 – 3:30. Nie jest to oczywiście rewelacyjny wynik, ale zważywszy na to, że treningi szkolne na wuefie zakończyłem przed sześcioma laty, był to i tak wynik nie najgorszy. Zwłaszcza jak na miesiąc przygotowań.

Dwa, może trzy dni przed startem w dziesięciokilometrowym Biegu Niepodległości wybrałem się na jeden z ostatnich treningów. No i stało się… Trochę źle trafiłem stopą w podłoże podczas biegu, a efektem tego był ból kolana. Jednego.

Do dnia startu już nie trenowałem. Ból nie ustąpił mimo nacierania stawu różnymi maściami. Wystartować musiałem, bo za długo na to wydarzenie czekałem, by teraz odpuścić. Wystartowałem z bolącym kolanem, ale adrenalina rywalizacji pozwoliła zapomnieć o bólu. 10 kilometrów przebiegłem w czasie 45 minut i 15 sekund, czyli mniej więcej tak jak na treningach. Niestety na drugi dzień ból był straszny i ledwo dałem radę chodzić. Jakoś trzeba było się jednak rozruszać, ponieważ musiałem być obecny na uczelni. Chodziłem przez dwa tygodnie jak Herr Flick of the Gestapo kulejąc na jedną nogę. Ból oczywiście ustąpił całkowicie już po około 3, 4 tygodniach.

Teraz wiem, że należało odpuścić sobie ten start i nie biec z kontuzją, ponieważ do tej pory zostało mi strzykanie w kolanie po tamtej przygodzie.

Reklamy
1 comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: